Prawo Laffera

O podatkach, bogactwie i wolności

Optymalne opodatkowanie gospodarki

Wiemy już, że maksimum krzywej Laffera (punkt B) odpowiada maksymalnym wpływom podatkowym, jakie państwo może "wycisnąć" z gospodarki. Czy jest to zatem optymalny punkt, do którego powinniśmy dążyć? Istnieją dwie szkoły, które mają odmienne zdanie na ten temat.
Jedna szkoła uważa, że tak, jest to punkt jak najbardziej pożądany, gdyż gwarantuje najwyższe wpływy do budżetu państwa. A wszyscy przecież chyba chcemy, żeby w budżecie było więcej pieniędzy niż, gdyby miało być ich mniej.
Druga szkoła uważa jednak, że punkt optymalny, to taki punkt, który gwarantuje najlepszy rozwój gospodarczy a nie jest to na pewno punkt B, tylko jakiś punkt po lewej stronie, od maksimum.

Dzięki temu, że mamy naturalny wzrost gospodarczy wynikający głównie z innowacji i ciągłego postępu technologicznego, to krzywa Laffera ciągle rośnie do góry, przynajmniej wtedy, gdy nic tego procesu nie zaburzy. Oznacza to, że po to, aby uzyskać wyższe wpływy podatkowe nie trzeba zwiększać stóp podatkowych. Wystarczy tylko poczekać, aż gospodarka sama urośnie i stworzy wyższą podstawę do opodatkowania. Czas tego oczekiwania będzie tym krótszy, im lepsze będą warunki sprzyjające wzrostowi gospodarczemu.

Niestety systemy demokratyczne mają to do siebie, że dużą rolę ogrywają w nich efekty natychmiastowe związane wyborami, a nic lepiej tych efektów nie zapewni, jak większe wydatki państwa, co wymaga jednak większych wpływów budżetowych. Z tego względu rządy państw starają się maksymalizować bieżące wpływy budżetowe, co odpowiada funkcjonowaniu gospodarki na poziomie punktu B krzywej Laffera. Wiąże się to również ze stałym wzrostem roli państwa w gospodarce i z coraz większą redystrybucją dochodów poprzez budżet państwa. Taka jest po prostu logika systemu demokratycznego.

Różny wzrost wpływów budżetowychZauważmy, że w punkcie B wzrost gospodarczy co prawda może występować (cały wykres ciągle rośnie), ale jest on dużo niższy w stosunku do wzrostu, który gospodarka by osiągnęła w jakimkolwiek innym punkcie znajdującym się pomiędzy punktami A i B, np. w punkcie G na przedstawionym rysunku. Krzywa Laffera właśnie dlatego spłaszcza się w punkcie maksymalnym (B), ponieważ w gospodarce zaczyna się dziać coś złego, np. rośnie bezrobocie i mniej ludzi bierze udział w tworzeniu dóbr.
Co z tego, że wpływy budżetowe są tutaj najwyższe przy bieżącej wielkości gospodarki, skoro byłyby jeszcze wyższe, gdyby gospodarka znajdowała się na zupełnie innej ścieżce wzrostu, gdzieś poniżej punktu G. Powyższy rysunek obrazuje wzrost gospodarki skutkujący podniesieniem się całej krzywej Laffera, czyli większym wzrostem wpływów budżetowych, co wyjaśnia też poniższe równanie.
G2G1 > B2B1

Budżet miałby nie tylko wyższe wpływy, ale co najważniejsze, gospodarka byłaby dużo większa, co oznacza dużo większy dobrobyt. Większy dobrobyt, to również mniej problemów wymagających ciągłej troski naszego rządu, co mogłoby mieć tą dodatkową zaletę, że część środków wydatkowanych np. na cele socjalne, można by przesunąć np. na budowę dróg i autostrad.

Ale czy jesteśmy sobie w stanie wyobrazić taką sytuację, kiedy to w kolejnym roku rząd zaplanuje mniejsze wydatki socjalne? Nasze społeczeństwo, w coraz większym stopniu uzależnione od państwa, raczej źle przyjęłoby takie zamiary. A partie polityczne prędzej obiecają jeszcze więcej wydatków socjalnych, aby poprawić sobie notowania.  Dalsze trwanie takich rozwiązań, jak obecnie doprowadzi jednak do tego, że wydatki socjalne będą musiały zostać i tak drastycznie zmniejszone, gdy gospodarka znajdzie się po prostu w fazie zwijania, czyli będzie funkcjonować na zboczu opadającym na prawo od punktu B. Perspektywa ciągle wysokiego bezrobocia, rosnącej emigracji i starzenia się społeczeństwa oznacza, że faza zwijania jest bardzo realna.

Dlatego czym prędzej powinniśmy zrobić odważny skok w kierunku lewej strony krzywej Laffera. Im dłużej będziemy żyli iluzją zbawiennej roli dużego budżetu państwa, tym w miarę upływu czasu skok do normalnej gospodarki będzie trudniejszy. Nie odzyskamy już rąk do pracy, które przeniosły się zagranicę. Nie odzyskamy ludzi wykluczonych społecznie przez bezrobocie, czy czasu zmarnowanego na pracę poniżej swoich kwalifikacji. Nie odzyskamy też młodego pokolenia Polaków, które się nie narodziło, gdyż wiele kobiet musiało pójść do pracy z przyczyn ekonomicznych, legalnie lub w szarej strefie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nawigacja wpisu