Prawo Laffera

O podatkach, bogactwie i wolności

Czy produktywność da się zmierzyć?

ROI - zwrot z inwestycjiFirma produktywna, to taka firma, która w jakimś rozpatrywanym okresie osiąga odpowiednio wysoką sprzedaż w stosunku do zainwestowanych środków. Warunkiem jest oczywiście uzyskanie dodatniego zysku, czyli firma musi być rentowna. Dobrym i popularnym wskaźnikiem pokazującym rentowność firmy jest zwrot z inwestycji (stopa rentowności), czyli ROI (ang. return on investment). Wyraża się on wzorem:

wzór na roi

gdzie: Zn-zysk netto (efekty), K-włożony kapitał (inwestycja).

ROI jest w istocie grupą różnych wskaźników ekonomicznych w zależności od tego, jaki charakter kapitału bierzemy pod uwagę.
Powyższy wzór mówi nam, czy firma w ogóle przetrwa (Zn > 0), a więc czy będzie w stanie cokolwiek produkować. Jest to oczywiście bardzo ważne i kluczowe, natomiast nie wiele mówi nam to o tym, jak bardzo firma jest produktywna. Możemy jedynie domniemywać, że duża rentowność wiąże się raczej z dużą produktywnością.

Czytaj dalej →

Czym jest produktywność?

Produktywność państwaNajważniejszą cechą gospodarki jest jej produktywność, czyli zdolność gospodarki do tworzenia dóbr, które stanowią nasze bogactwo. Pytanie jednak jest takie, od czego zależy ta produktywność? Dlaczego jedne państwa są bardziej produktywne a inne mniej? Jako Polacy uważani jesteśmy za naród przedsiębiorczy i pracowity. Ale czy jesteśmy produktywni?

Załóżmy, że mamy dwa mrowiska, mrowisko A i mrowisko B, które budowane są przez taką samą liczbę mrówek i przy takich samych warunkach środowiskowych. Mrowisko A jest jednak większe od mrowiska B i w lepszym stopniu zaspakaja potrzeby zamieszkujących je mrówek. Możemy wtedy powiedzieć, że mrówki z mrowiska A pracują bardziej produktywnie, niż te z mrowiska B. Nie musi to wcale oznaczać, że mrówki A są bardziej pracowite od mrówek B. Mrówki A mogą być nawet mniej pracowite, ale ich praca jest bardziej produktywna. Mrówki B mogą być bardzo pracowite, ale budują swoje mrowisko w taki sposób, że jego konstrukcja jest zbyt słaba i co jakiś czas się wali. Mrówki B szybko odbudowują co prawda zniszczone elementy, ale cała poświęcona na to energia została zużyta na osiągnięcie tego, co już było. W tym samym czasie mrówki A poświęcały swoją energię na inne czynności, które posunęły gospodarkę mrowiska A do przodu i stworzyły zupełnie nowe dobra.

Źródłem sukcesu mrowiska A jest wiedza na temat tego, jak dobrze budować mrowisko oraz sposób wykorzystania tej wiedzy. Jest to wiedza rozproszona, tzn. każda mrówka ma swój odcinek, za który odpowiada zgodnie z posiadanymi kompetencjami (specjalizacja). Gospodarka mrowiska A właściwie wykorzystuje te kompetencje wynagradzając najlepiej te mrówki, których kompetencje najlepiej przysłużyły się mrowisku.

W przypadku mrowiska B jak widać było inaczej. Być może zabrakło prawdziwych fachowców, gdyż zamiast uczyć się konkretnego fachu, mrówki zaczęły studiować marketing i zarządzanie na jakiś trzecioligowych uczelniach. Być może prawdziwi fachowcy wyemigrowali do innych mrowisk. A może królowa zanadto opodatkowała te najbardziej zasłużone mrówki i na dodatek wprowadziła tyle różnych regulacji, że zbyt dużo mrówek zamiast zajmować się konstrukcją struktury mrowiska, zostało zmuszonych do pisania sprawozdań i liczenia wielkości wyemitowanego CO2. Przyczyn może być naprawdę sporo.

Czytaj dalej →

Ile płacimy podatków?

Ile płacimy podatków - sumaOkazuje się, że wyliczenie wszystkich danin, które płacimy naszemu państwu nie jest zadaniem łatwym. Dużo jest też nieporozumień, co do tego, jak te wszystkie podatki zsumować do kupy, aby obliczyć łączne opodatkowanie naszych zarobków. Postanowiłem więc, że sam to po aptekarsku policzę za pomocą arkusza Excel, który udostępniłem na stronie Kalkulator podatkowy, gdzie opisałem również dokładnie metodę liczenia.

Kalkulator ma charakter otwarty. Sam nie jestem pewien, czy udało mi się uwzględnić wszystkie rodzaje podatków i czy właściwie potraktowałem różne elementy składowe. Z tego względu będę bardzo wdzięczny za wszelkie uwagi i korekty.

Wyniki obliczeń wykonane dla różnych wariantów zarobkowych i zakupowych nie są zaskoczeniem. W Polsce, przeciętna łączna stopa opodatkowania pracownika zatrudnionego na etacie kształtuje się w przedziale 45-55%. Innymi słowy, mniej więcej połowa wynagrodzenia, które przeznacza pracodawca na pracownika wędruje ostatecznie różnymi kanałami do budżetu państwa i innych instytucji państwowych w postaci różnych podatków dochodowych oraz pośrednich. Jest to bardzo duża wielkość opodatkowania, chociaż nie tak duża, jak to przedstawia wielu przeciwników wysokich podatków. Spotykane w niektórych opiniach opodatkowanie rzędu nawet 80% wynika zapewne z niewłaściwego sumowania stawek podatkowych i ze źle określonej podstawy do opodatkowania. W wykonanym przeze mnie kalkulatorze, najpierw obliczane są kwoty poszczególnych podatków a następnie ich suma odnoszona jest do łącznego wynagrodzenia (kosztu pracy), jakie płaci z naszego tytułu pracodawca.

W każdym razie wolność ekonomiczna w naszym kraju (i nie tylko w naszym) jest mocno ograniczona i trudno nazwać ten system kapitalizmem, czy jakimś "nowoczesnym" kapitalizmem. Państwo inkasuje przynajmniej połowę tego, co wypracowujemy, dając nam w zamian kiepskiej jakości usługi i marne świadczenia socjalne, a na to wszystko i tak musi jeszcze zaciągać długi. Wniosek z tego może być tylko jeden – powierzyliśmy państwu zbyt wiele kompetencji, przez co koszty działania państwa zarzynają gospodarkę i tym samym stają się źródłem problemów. Chociaż wiele ludzi wymaga dziś w naszym kraju różnego rodzaju pomocy, to nie oznacza to wcale, że tą pomocą muszą zajmować się akurat instytucje państwowe. Większość ludzi poradziłaby sobie ze swoimi problemami, gdyby tylko państwo przestało eksploatować ich fiskalnie. Co ważniejsze jednak, uwolniona od nadmiaru regulacji i podatków gospodarka zwiększyłaby pulę tworzonych dóbr do podziału poprzez rynek, a to oznacza większe zarobki (i większą realną wartość kupowanych dóbr) niż obecnie oraz nowe zarobki, dla tych, którzy obecnie są na bezrobociu.

Zachęcam wszystkich do pobrania kalkulatora na swój komputer i do policzenia płaconych przez siebie podatków.
W dalszej części chciałbym przedstawić kilka danych porównawczych.

Czytaj dalej →

Kto i kiedy spłacał będzie ten dług?

Kto będzie spłacał dług publiczny?Wyborczy sukces Kongresu Nowej Prawicy w wyborach do Parlamentu Europejskiego 2014 może wielu dziwić, a nawet szokować, zważywszy, że partia Janusza Korwin-Mikkego wygrywa wśród elektoratu w wieku 18-25 lat i nic nie wskazuje na to, żeby to poparcie słabło. Zapewne, gdyby nie to, że w środkach masowego przekazu cele programowe KNP były od wielu lat praktycznie przemilczane, to poparcie dla KNP byłoby jeszcze większe.

Mnie takie głosowanie młodego pokolenia ani trochę nie dziwi. Każdy młody człowiek zaczyna się w pewnym momencie zastanawiać nad swoją przyszłością, nad tym, jak to będzie nie tylko za rok, czy dwa lata, ale za 10, 20 czy nawet 50 lat? Dla osób potrafiących liczyć na poziomie gimnazjalnym, próba takiego sięgania w przyszłość musi skończyć się spostrzeżeniem, że przyszłość ta nie rysuje się zbyt różowo, a właściwie wygląda tragicznie.

Większość społeczeństwa do tej pory takich zagrożeń nie postrzegała, skoro wybierała takie a nie inne rządy. Wynikało to z wiary we "wszechmogące" państwo no i z tego, że ufaliśmy jednak rozwiązaniom stosowanym przez państwa Europy zachodniej. Dopiero pojawienie się takich zjawisk, jak podwyższenie wieku emerytalnego, konfiskata OFE, wysokie bezrobocie, narastająca emigracja i niekończący się kryzys w państwach Europy sprawiły, że już nie tylko młodzi ludzie zaczynają mieć tu pewne wątpliwości. Wszystko to zaczyna burzyć wiarę we wszechmogące możliwości państwa. Okazuje się, że gwarancje państwa nie muszą być czymś pewnym i danym na zawsze.

Nic dziwnego, że młodzi ludzie czują tu po prostu wielki niepokój i przestają ufać rządzącym. KNP jest tu nie tylko partią antysystemową, ale jest jedyną partią, która takie efekty gospodarcze przewidziała. Od początku tzw. transformacji ustrojowej (wcześniej jako UPR) miała zupełnie inną koncepcję rozwojową. KNP posiada ponadto jasny cel i silną ideę. Jest to idea wolności, ale wolności zupełnie odmiennej od tej, którą po 25 latach tak uroczyście świętowały nasze elity rządzące.

Czytaj dalej →

Płaca minimalna a minimum egzystencji

Płaca minimalna a minimum egzystencjiTypowy rozkład przychodów w gospodarstwach domowych można zobrazować za pomocą wykresu słupkowego, którego kształt w większości państw przybiera bardzo podobną postać. Każdy słupek odpowiada określonemu przedziałowi przychodów a wysokość słupka określa procentowy udział liczby przychodów z danego przedziału w sumie wszystkich przychodów. Najwyższy słupek wyznacza nam zatem taki przedział przychodów, do którego "wpada" największa liczba gospodarstw domowych. Wszyscy chcielibyśmy się znaleźć w przedziale znajdującym jak najbardziej na prawo na tym wykresie.

Rozkład przychodów pozwala nam ocenić to, jaki jest rozkład poziomu egzystencji, co zależy oczywiście od siły nabywczej uzyskiwanych przychodów pieniężnych. Zawsze istnieje jakaś wielkość przychodów, która będzie odpowiadać pewnemu minimum egzystencji, czyli takiej ilości dóbr, która pozwoli gospodarstwu domowemu na zaspokojenie pewnych podstawowych potrzeb życiowych, określonych rzecz jasna umownie. Minimum egzystencji zostało oznaczone na wykresie cienką czerwoną linią, a przychody poniżej poziomu egzystencji odpowiadają słupkom czerwonym.

Spróbujmy odpowiedzieć sobie na pytanie, od czego zależy położenie tej czerwonej linii wyznaczającej nam minimum egzystencji i jakie skutki gospodarcze przyniesie tu ustawowe wprowadzenie tzw. płacy minimalnej?

Czytaj dalej →

Demografia a bezrobocie

Liczba emerytów a bezrobocieJak podała Gazeta Prawna w artykule "Za sześć lat koniec z bezrobociem", demografowie i inni eksperci z GUS oraz innych instytucji badawczych "zgodnie podpisują się pod tezą, że w 2020 r. zajęcia nie będzie miało zaledwie 500 tys. Polaków". Miałoby to wynikać z sytuacji demograficznej, a konkretnie z większej ilości osób odchodzących na emeryturę w stosunku do ilości osób wchodzących na rynek pracy. Zdaniem ekspertów wyznających tego rodzaju przekonania: Im więcej ludzi odchodzi na emerytury, tym więcej zwalnianych miejsc pracy, co teoretycznie powinno zmniejszać bezrobocie. Niby logiczne, ale w dalszej części postaram się wyjaśnić, dlaczego tego rodzaju poglądy są błędne, gdyż nie biorą po uwagę prawa Laffera. Stopa bezrobocia (stosunek liczby osób bezrobotnych w stosunku do liczby ludności aktywnej ekonomicznie) nie tylko się nie zmniejszy, ale wręcz wzrośnie, o ile oczywiście nadal będziemy tkwili w tych samych zasadach ustrojowych, które obowiązują obecnie.

W zrozumieniu niektórych mechanizmów czasami bardzo pomocne jest przedstawienie skrajnej sytuacji. Spróbujmy więc sobie wyobrazić, że 99% społeczeństwa stanowią emeryci, a tylko 1% ludzie pracujący. Wydawać by się mogło, że bezrobocie będzie wtedy zerowe, gdyż każdy zdolny do pracy bez problemu znajdzie pracę, skoro praktycznie wszystkie miejsca pracy zostaną zwolnione, a pieniądze emerytów stworzą ponadto gigantyczny popyt na usługi związane z opieką i ochroną zdrowia. Czy rzeczywiście jest to jakieś pocieszenie dla naszych dzieci i wnuków, którym w przyszłości przyjdzie szukać pracy? Zresztą, podobny efekt w kwestii zmniejszenia bezrobocia można by również osiągnąć poprzez obniżanie wieku emerytalnego.

Niestety efekt będzie zupełnie odwrotny i zamiast zerowego bezrobocia, będzie ono bliskie 100%. Zerowe będą tylko kwoty wypłacanych emerytur. Skoro 1% społeczeństwa będzie musiało utrzymać 99% emerytów, to żaden przedsiębiorca nie podejmie się takiej legalnej działalności gospodarczej, gdzie praktycznie cały zysk firmy i dochód zatrudnionych pracowników (i nie wiadomo jeszcze jak wysoki VAT) będzie musiał być przekazany na finansowanie systemu emerytalnego, systemu opieki społecznej, systemu ochrony zdrowia i jakiegokolwiek innego jeszcze systemu "pomocy", który zostanie demokratycznie ustalony przez 99% wyborców. Taka jest brutalna prawda. Owszem, bezrobocie mogłoby być może i zerowe, ale pod warunkiem, że w podanym wyżej skrajnym przypadku powyższe systemy "pomocy" w ogóle przestaną istnieć. Czy jest to jednak możliwe?

Czytaj dalej →

Likwidacja OFE a gwarancja emerytury, ale na jak długo?

Likwidacja OFE a gwarancja emeryturyDzisiaj z okazji konfiskaty części pieniędzy OFE na rzecz ZUS nasz minister finansów na konferencji prasowej ogłosił, że "w ostatecznym rozrachunku państwo jest gwarantem zabezpieczenia emerytalnego". Oznacza to innymi słowy, że gdyby nie ten ratunkowy transfer pieniędzy z OFE, to państwo by takim gwarantem być nie mogło. Rzeczywiście, dzisiaj państwo jest jeszcze gwarantem bieżących emerytur, ale za kilka lat już nim być nie musi, a likwidując częściowo OFE pozbawia tym samym przyszłych emerytów zapasowego zabezpieczenia, jakim mogłyby być OFE. Akurat zbliżają się wybory, więc rząd ma przynajmniej spokój, a większość "ludu" i tak nie rozeznaje się za bardzo w tych zawiłościach finansów państwa. Ważne żeby emeryturka wpływała dalej na konto.

Faktem jest, że OFE, nawet w swoich optymistycznych założeniach nie był jakimś istotnym zabezpieczeniem na przyszłość, więc można powiedzieć, że nie ma nad czym płakać. Zawsze to jednak jakaś alternatywa dla niepewnego ZUS-u, który bazuje na bieżących składkach emerytalnych no i jak się okazuje również na tym, co komu rząd coś podprowadzi. Chodzi też o zasadę. Być może kiedyś następnym celem będą nasze lokaty bankowe, tzn. ich konwersja na np. "gwarantowane" zabezpieczenia emerytalne. W końcu rząd może wszystko, co właśnie udowodnił (innym tego dowodem jest podwyższenie wieku emerytalnego do 67 lat).

Czytaj dalej →

Co jest przyczyną bezrobocia?

Bezrobocie - Co jest przyczyną bezrobocia? W klasycznym ujęciu, zjawisko bezrobocia tłumaczy się nadmiarem rąk do pracy w stosunku do oferowanych miejsc pracy. A od czego to zależy? Firmy potrzebują tyle rąk do pracy, ile jest im potrzebne do wytworzenia określonej ilości dóbr, nie mniej i nie więcej. Ilość tych dóbr jest natomiast uzależniona od popytu na te dobra na rynku. Im mniejszy popyt konsumentów, tym mniejszy popyt na jakąkolwiek pracę. Popyt konsumentów jest uzależniony następnie od możliwości finansowych konsumentów, czyli od tego, jakie dobra są w stanie wypracować sami konsumenci itd., itd. i koło się zamyka.

Warunkiem rynkowego popytu na naszą pracę jest podaż innych dóbr stworzonych przez kogoś innego. Z tego, że ktoś chciałby coś kupić (popyt) nic nie wyniknie, o ile ten ktoś sam czegoś wartościowego nie dostarczy na rynek (podaż). Nie ma więc jakiegokolwiek popytu bez wcześniejszej podaży. Żyjemy po prostu w gospodarce wymiennej, co oznacza, że wymieniamy się tym, co każdy z nas jest w stanie wytworzyć dla kogoś innego. Pieniądze są tylko środkiem tej wymiany.

Gdy szukamy pracy, to tak naprawdę szukamy możliwości pozwalających nam na stworzenie jakiś dóbr. Gdy nie wiemy, jak to zrobić lub gdy nie mamy nawet pojęcia o tym, jakie to właściwie powinny być dobra, to zatrudniamy się w jakiejś firmie. Firmy zakładane są przez przedsiębiorców, którzy wiedzą, co i jak stworzyć i sprzedać. A jak im się nie uda, to bankrutują.  Czyli albo sami stajemy się przedsiębiorcami albo się zatrudniamy u przedsiębiorców. Gdyby wszyscy przedsiębiorcy nagle zniknęli, to bezrobocie wyniosłoby 100%, przynajmniej w gospodarce wymiennej. I tu należałoby szukać głównych przyczyn bezrobocia.

Czytaj dalej →

Optymalne opodatkowanie gospodarki

Wiemy już, że maksimum krzywej Laffera (punkt B) odpowiada maksymalnym wpływom podatkowym, jakie państwo może "wycisnąć" z gospodarki. Czy jest to zatem optymalny punkt, do którego powinniśmy dążyć? Istnieją dwie szkoły, które mają odmienne zdanie na ten temat.
Jedna szkoła uważa, że tak, jest to punkt jak najbardziej pożądany, gdyż gwarantuje najwyższe wpływy do budżetu państwa. A wszyscy przecież chyba chcemy, żeby w budżecie było więcej pieniędzy niż, gdyby miało być ich mniej.
Druga szkoła uważa jednak, że punkt optymalny, to taki punkt, który gwarantuje najlepszy rozwój gospodarczy a nie jest to na pewno punkt B, tylko jakiś punkt po lewej stronie, od maksimum.

Czytaj dalej →

Kurcząca się podstawa do opodatkowania a naturalny wzrost

Gospodarka służy temu, aby tworzyć bogactwo i źródłem naszego bogactwa jest głównie gospodarka. Elementami tego bogactwa są różne dobra, które sami w jakiś tam sposób tworzymy i wymieniamy się nimi za pośrednictwem pieniądza – podstawowego środka wymiany dóbr. Niejako przy okazji tej wymiany (ale też przy innych okolicznościach) płacimy podatki, co oznacza, że część wypracowanego bogactwa przekazujemy jakby do dyspozycji państwa, które obdarowuje nim kogoś innego lub opłaca np. urzędników wykonujących dla nas jakieś ważne usługi. Łączne bogactwo tworzone w danym okresie czasu przez gospodarkę jest więc w pewnym uproszczeniu podstawą do opodatkowania, która po przemnożeniu przez jakąś skumulowaną stawkę podatkową różnych podatków daje sumaryczną kwotę podatku stanowiącego dochód budżetowy.

Kurczenie się gospodarkiIstotą prawa Laffera jest to, że wielkość procentowego udziału podatków w tworzonym bogactwie ma wpływ na samą wielkość podstawy do opodatkowania, co w bardzo poglądowy sposób obrazuje wykres kołowy obok. Wraz ze wzrostem udziału podatków powyżej jakiegoś nadmiernego poziomu, kurczy się pula bogactwa pozostająca do opodatkowania. Po prostu część bogactwa albo "ucieka" przed fiskusem (szara strefa) albo dochodzi do kurczenia się gospodarki (bezrobocie, bankructwa, emigracja itd.). Im mniej ludzi zajmuje się tworzeniem dóbr, tym mniej powstaje bogactwa (głównym czynnikiem wzrostu gospodarczego staje się co najwyżej wyższa produktywność tych, co nadal pracują).
Chociaż na początku, w miarę wzrostu udziału podatków wielkość pozyskanego podatku (pole czerwone) rośnie, to po jakimś czasie dynamika tego wzrostu maleje, aż dochodzimy do takiego momentu (punkt B), od którego pole powierzchni wycinka czerwonego zaczyna już tylko maleć.

Czytaj dalej →